Ucieczka z obozów zamieniła się w KOLEJNY KOSZMAR. Sowieccy mordercy porywali ludzi z zachodnich stref, a alianci PRZYMYKALI NA TO OKO!

Kiedy w maju tysiąc dziewięćset czterdziestego piątego roku umilkły działa, a Europa próbowała złapać oddech po najkrwawszym konflikcie w historii, dla ponad sześćdziesięciu milionów ludzi wojna wcale się nie skończyła. Zamiast upragnionego pokoju i powrotu do domów, czekała na nich brutalna walka o przetrwanie, głód, choroby i potworny strach przed powrotem na Wschód. Kontynent zmienił się w jedno wielkie, buzujące od desperacji koczowisko. Zniszczone Niemcy stały się prowizorycznym domem dla ośmiu milionów tak zwanych dipisów – byłych robotników przymusowych, więźniów obozów koncentracyjnych i uciekinierów, którzy każdego dnia musieli mierzyć się z dramatycznymi warunkami bytowymi w dawnych koszarach, szpitalach czy zrujnowanych hotelach. Koszmar potęgowały absurdalne sytuacje, gdy ocaleni z Holokaustu Żydzi musieli dzielić baraki z byłymi niemieckimi oprawcami. Jednak największy dramat rozgrywał się w obszarze politycznym, gdzie ludzkie życie stało się jedynie tanią monetą przetargową w bezwzględnej grze mocarstw.

Displaced Persons: Administration | Holocaust Encyclopedia

Zgodnie ze zbrodniczymi ustaleniami z Jałty, Sowieci rozpoczęli bezpardonową akcję przymusowej deportacji własnych obywateli. Do Związku Radzieckiego wywieziono siłą ponad pięć i pół miliona ludzi, bez względu na to, kiedy i dlaczego opuścili ojczyznę. W bydlęcych wagonach, prosto w objęcia stalinowskiego terroru i sowieckich łagrów, wracali zdesperowani uciekinierzy sprzed rewolucji, a także żołnierze, którzy ośmielili się stanąć po innej stronie barykady. Jedynym ratunkiem wykazało się maleńkie Księstwo Liechtensteinu, które jako jedyne stanowczo odmówiło wydania Sowietom pięciuset uciekinierów, ratując im tym samym życie przed pewną egzekucją. Apetyt Kremla na darmową siłę roboczą potrzebną do odbudowy zrujnowanej gospodarki był jednak nienasycony. Sowieccy oficerowie, wykorzystując luki prawne i brak znajomości skomplikowanych realiów Europy Wschodniej przez zachodnich urzędników, wkraczali do obozów dla uchodźców w amerykańskich i brytyjskich strefach okupacyjnych, szerząc istny terror.

W obozach panował absolutny chaos. Radzieccy emisariusze wyświetlali propagandowe filmy i rozdawali spreparowane listy od bliskich, rzekomo gwarantujące bezpieczny powrót, co oczywiście było bezczelnym kłamstwem. Kiedy perswazja zawodziła, przechodzono do brutalnych porwań. Osoby o słowiańsko brzmiących nazwiskach były bezpardonowo zatrzymywane, a zachodni alianci przez długi czas po prostu przymykali na to oko, wierząc w kłamliwe sowieckie tłumaczenia o wyłapywaniu zbrodniarzy wojennych. Dopiero pod koniec tysiąc dziewięćset czterdziestego piątego roku Waszyngton oficjalnie zakazał przymusowych repatriacji w swojej strefie, choć nielegalne praktyki trwały jeszcze przez wiele miesięcy. Tysiące zrozpaczonych ludzi słało listy do Białego Domu, błagając o ratunek przed powrotem do krajów komunistycznych, gdzie czekały na nich więzienia, tortury i śmierć. Powracający akowcy i uczestnicy Powstania Warszawskiego byli natychmiast aresztowani przez nową władzę, a z podobnym okrucieństwem spotykali się obywatele Jugosławii czy Węgier.

Literatur jüdischer "Displaced Persons" - Unbekannte Schätze der  Staatsbibliothek Berlin

Osobnym, mrocznym rozdziałem powojennych migracji były masowe, niezwykle krwawe wysiedlenia Niemców z terenów Europy Środkowo-Wschodniej. Chociaż Józef Stalin z cynicznym uśmiechem zapewniał Winstona Churchilla, że na ziemiach przyznanych Polsce i Czechosłowacji nie ma już żadnych Niemców, rzeczywistość była diametralnie inna. Rozpoczęły się dzikie wypędzenia, którym towarzyszyły brutalne akty przemocy, gwałty i morderstwa. W czeskim Uściu nad Łabą sprowokowana eksplozja w składzie amunicji stała się pretekstem do makabrycznego pogromu miejscowych Niemców. Ubranych w opaski z literą „N” bito i zrzucano z mostu, a śledztwo wykazało później, że za całą prowokacją stały czechosłowackie służby specjalne. Do początku lat pięćdziesiątych z terenów Polski, Czechosłowacji, Węgier i Rumunii brutalnie wysiedlono kilkanaście milionów Niemców, łamiąc wszelkie deklaracje z Poczdamu o humanitarnym przebiegu całej operacji.

Nierozwiązany kryzys uchodźczy doprowadzał do drastycznych spięć w samych obozach, stając się areną politycznych morderstw, takich jak atak na reprezentanta komunistycznej Jugosławii w Neapolu. Podczas gdy zachodnie demokracje, takie jak Belgia, Stany Zjednoczone, Kanada czy daleka Australia, powoli otwierały swoje granice, zasysając tysiące zdesperowanych migrantów do pracy w przemyśle czy kopalniach, Związek Radziecki z furią blokował powołanie międzynarodowej instytucji mającej na celu prawną ochronę uchodźców. Dopiero w kwietniu tysiąc dziewięćset czterdziestego szóstego roku, po burzliwych debatach w ONZ, oficjalnie uznano prawo ludzi do odmowy powrotu do ojczyzny ze strachu przed prześladowaniami. Mimo tych działań i powołania Międzynarodowej Organizacji Uchodźców, jeszcze w pierwszej połowie lat pięćdziesiątych setki tysięcy ludzi nadal koczowały w europejskich obozach. Oszukani przez wielką politykę, wykorzenieni ze swoich dawnych światów, czekali latami na szansę zbudowania nowego życia, stając się żywym pomnikiem potworności i cynizmu, z jakim najwięksi gracze podzielili świat po zakończeniu najkrwawszego z konfliktów.

Disclaimer: This story is fictional and created for entertainment purposes only. Any names, characters, places, or events are fictitious or used fictitiously. No real person or organization is intended to be portrayed.

Recommended for You

View Archive arrow_forward